Editorial, długa recenzja po ponad 30 godzinach rozgrywki na trzech różnych urządzeniach.
Metroville zaskakuje. W zalewie powtarzalnych gier mobilnych trafia się tytuł, który pokazuje, że gatunek puzzle wciąż ma sporo do zaoferowania — pod warunkiem, że deweloperzy stawiają na rozgrywkę zamiast monetyzację.
Pierwsze, co rzuca się w oczy po uruchomieniu Metroville, to spójna estetyka. Izometryczna perspektywa, miękkie cienie, kolorowe ale niekrzykliwe palety — wszystko współgra ze ścieżką dźwiękową, która podkreśla spokojny charakter gry. To nie jest tytuł, który walczy o Twoją uwagę za pomocą wybuchów, dźwięków monet i czerwonych kropek. To gra, która zaprasza Cię do siadania na kanapę i myślenia.
Po godzinie zaczynasz dostrzegać, że pod wizualną warstwą kryje się solidna mechanika. Po pięciu zdajesz sobie sprawę, że to jeden z tych mobilnych tytułów, do których chętnie się wraca. Po dziesięciu — że zasługuje na poważną redakcyjną notę.
W oficjalnym sklepie gra utrzymuje średnią ocenę powyżej 4,5 gwiazdki, a wiele recenzji podkreśla dwa elementy: brak nachalnych reklam i uczciwą monetyzację. Na forach społecznościowych gracze chwalą długość kampanii oraz fakt, że twórcy regularnie dodają nowe poziomy bez wymuszania zakupów.
Najczęstszy zarzut dotyczy braku trybu PvP lub kooperacji — Metroville pozostaje grą czysto solową, co dla wielu graczy jest zaletą, ale niektórym może doskwierać.
Gra zachowuje 60 klatek na sekundę nawet na urządzeniach sprzed pięciu lat. Tryb oszczędzania energii w pełni działa, a opcja zmniejszenia jakości grafiki dostępna jest jednym kliknięciem. To rzecz, której wciąż brakuje w wielu konkurencyjnych tytułach.
Każdy poziom da się ukończyć na trzy różne sposoby, a system trzech gwiazdek za optymalne rozwiązanie zachęca do powrotów. Dodatkowo deweloperzy wprowadzają wyzwania tygodniowe, które dają świeże powody do uruchomienia gry.
Naszym zdaniem to jeden z najlepszych mobilnych puzzli ostatniego roku — z otwartą sceną dla dalszych aktualizacji.